Rozdział 11 😈💥

 Narracja Angeliny


Próbując zapanować nad coraz mocniej bijącym sercem nie otwierając oczu wzięłam głęboki oddech. Cholera nie wiem czy bardziej nie mogę się doczekać działania z ich strony czy bardziej mnie podnieca myśl, że zupełnie naga klęczę przed nimi gotowa na wszystko co będą chcieli ze mną zrobić, a oni napawają się tym widokiem

- Sophie zajmij się naszym słodkim sukowatym aniołkiem, dobrze? Tylko powoli, bo nie chce aby doszła za szybko... A ty pamiętaj , że masz dojść wtedy gdy powiem... Obie dojdziecie wtedy kiedy powiem... - słowa Tariqa sprawiły, że przez moje ciało przeszedł górach dreszcz podniecenia. Nie minęło dużo czasu jak poczułam na podbródku dłoń lub palce, przez co otworzyłam oczy i widząc znaczące i przepełnione pożądaniem wzrok kobiety powoli wstałam, a ona nie tracąc ani chwili delikatnie mnie pocałowała i nie dając mi możliwości odwzajemnienia pieszczoty popchnęła mnie na stojące za mną łóżku, na które upadłam. Odruchowo przysuwając się bardziej na środek łóżka uniosłam się na ramionach spoglądając na blondynkę, która wschodząc na łóżko od razu przybliżyła się do mnie i znów mnie pocałowała, na co dosłownie od razu zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością. W pewnym momencie Sophie nie odrywając ust ode delikatnie popchnęła mnie tak, że w pełni leżałam na łóżku, a ona mnie, gdzie nie tracąc ani sekundy zaczęła pocałunkami schodzić na moją szyję jednocześnie poczułam jak ręce kobiety zaczęły błądzić po mojej klatce piersiowej. W pełni oddając się kobiecie zamknęłam oczy delektując się tą chwilą. Cholera z każdym pocałunkiem i dotykiem blondynki czułam jak przez moje ciało przechodzi gorąca fala. Gdy poczułam usta Sophie na sutku, a ręce na drugiej piersi od razu cicho jęknełam nieco unosząc się chcąc dać jej większe pole do popisu. Ona cicho się śmiejąc zwiększyła swoje ruchu sprawiając, że z moich ust wydobywało się coraz więcej jęków rozkoszy. Po krótkiej chwili Sop zaczęła schodzić z pocałunkami i dłońmi coraz niżej, gdzie każde muśnięcie jej ust i dłoni zwiększało wewnętrzne uczucie gorąca i pożądania. Kiedy wyczułam język kobiety na wargach sromowych od razu zadrżałam z podniecenia. Nie mineło dużo czasu jak kobieta dosłownie wdarła się językiem do mojego wnętrza sprawiając, że wyginając się łuk wydając z siebie głośny jęk rozkoszy. Czując rosnące we mnie ciepło przymknęłam oczy oddając się w pełni odczuwanej przyjemności. Po krótkiej chwili poczułam wibracje na łechtaczce przez co nie tylko z mojego gardła zaczęły wydostawać się coraz głośniejsze jęki, ale i zaczęłam mocniej wić się pod wpływem z trudem panując nas ogarniającą moje ciało ekstazę. Gdy wyczułam jak Sophie odsuwa się ode mnie odruchowo otworzyłam oczy i praktycznie natychmiast wyczułam jak wydająca z siebie głośny jęk włożyła w moją cipkę palce zaczynając nimi poruszać. Wydając z siebie głośniejszy jęk odruchowo spojrzałam się w bok i dostrzegając, że to Jay trzyma wibrator, a raczej wibratory, bo drugi trzymał przy wydającej z siebie coraz głośniejsze jęki Sophie. Khan jakby niby przyspieszył wibracje, co sprawiło, że przymykając oczy wydałam z siebie głośny jęk w pełni oddając się powoli obezwładniającej moje ciało rozkoszy, a jęki blondynki i świadomość, że Tariq patrzy się na nas jak wijemy się z odczuwanej rozkoszy tylko bardziej to uczucie wzmacniała

- No już moje słodkie suczki... Możecie dojść... - mówiąc Jay jeszcze bardziej zwiększył natężenie wibracji, a Sop przyspieszyła ruchy palców, przez co wypowiedziane przez bruneta ostatnie słowa zadziałały niczym zapalnik, bo niemalże natychmiast wręcz krzycząc wygięłam się łuk czując jak wybucha we mnie ogień.


Łapczywie łapiąc oddech otworzyłam oczy podnosząc się jednocześnie do pozycji siedzącej. Cholera jasna by wzięła te sny. To jest jakiś obłęd. Czy w ogóle to jest normalne, że skoro jeszcze nigdy tego robiłam to mam takie sny? Boże najpierw sny o Jayu a teraz o Sophie. Kurde te myśli o niej muszą być chyba wynikiem piątkowej szalonej nocy w klubie. Niby nic szalonego się nie zadziało, a jednak nie powiem Sophie zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i naprawdę świetnie mi się z nią rozmawiało oraz tańczyło. Słysząc ostatnią myśl od razu pokręciłam głowa chcąc wyrzucić z niej wszelkie myśli, które zdecydowanie zaczynają iść w niewłaściwą stronę. Po prostu nie mogę myśleć o niej i o Jayu w ten sposób, bo to jest zdecydowanie złe i niewłaściwe. Jeszcze raz kręcąc głową wzięłam głęboki oddech. Naprawdę muszę zrobić wszystko aby takie myśli blokować i kto wie może powinnam bardziej poważniej pomyśleć o kwestii poznawania mężczyzn i randkach. Słysząc dźwięki komórki od razu kręcąc głową sięgnęłam po nią od razu wyłączając budzik. Dobra koniec na razie myślenia o tych sprawach. Czas szykować się do pracy, a potem na spotkanie z Rose i rejs na Titanicu.

***

- Cześć kochana przeszkadzam ci? - słysząc głos Rose mimowolnie szerzej się uśmiechnęłam włączając głośnomówiący 

- No hej Rose. Nie przeszkadzasz. Dopiero co weszłam do klubu i do szatni by się przebrać przez co mam jeszcze chwilę, ale jakby co to jesteś na głośnomówiącym - powiedziałam od razu, jednocześnie zaczęłam zmienić obuwie 

- Ok… Posłuchaj kochana… Jezu mam nadzieję, że mnie nie zabijesz… ale Emily się pochorowała i nie dam rady pójść dziś z tobą na wystawę... Muszę zostać do końca w kawiarni, bo kilka osób musi odebrać torty i ciasta, a jedna z tych osób zadzwoniła z błaganiem czy mogłabym została chwilę dłużej gdyby nie przyszedł do zamknięcia, bo ma jakąś awarię, a że to stały klient to nie chce go spławić czy coś w tym stylu i nie mam nikogo kto mógłby ewentualnie zostać za mnie... Naprawdę cię przepraszam kochana... Uwierz mi, że jest mi cholerne przykro bo naprawdę chciałam pójść z tobą na tą wystawę, zwłaszcza, że dziś jest ostatni jej dzień, a potem miałam ci pokazać wieczorną piękną część Berlina... - słysząc słowa przyjaciółki od razu usiadłam na ławce nie wierząc, że naprawdę nici ze wspólnego wyjścia. Cholera po prostu super 

- Rose oczywiście, że cię nie zabije i nie masz za co mnie przepraszać... Też żałuję, że nie pójdziemy razem na wystawę, ale na pewno jakoś inaczej sobie zrekompensujemy - powiedziałam od razu

- Ależ oczywiście kochana masz to jak w banku. A na wystawę mimo wszystko masz iść, rozumiesz? Zabierz kogoś za mnie lub idź sama, ok? Skoro nie mogę iść to przynajmniej zobaczę zdjęcia i filmiki, które zrobisz, jasne? - nie mogąc powstrzymać unoszących się kącików ust na słowa przyjaciółki pokręciłam głową i dostrzegając w drzwiach Jaya, który posłał mi przepraszające spojrzenie jednocześnie wskazał na drzwi przez co lekko uśmiechając się do niego pokręciłam głową 

- No dobrze, dobrze... Słuchaj muszę na razie kończyć, więc zadzwonię lub napiszę później... Pa... - nie czekając na reakcję Rose szybko się rozłączyłam odkładając telefon na bok

- Cześć Angel... Przepraszam, nie chciałem ci przerywać ani podsłuchiwać... - spoglądając na mówiącego Jaya nieco szerzej się uśmiechnęłam znów kręcąc głową 

- Hej nie masz za co przepraszać, bo i tak zaraz miałam kończyć rozmowę… Powiedz mi czy chcesz coś ode mnie czy tak mnie szukasz? - mówiąc patrzyłam się na bruneta, który uśmiechając się pokiwał głową

- No mam do ciebie pewną sprawę, a mianowicie wiem od Davida, że razem z innymi tancerzami z klubu jedziesz do Monachium na noc szlagierów i tak sobie pomyślałem, że skoro ja z chłopakami, tzn. Team 5unf też jedziemy tam występować to tym razem zamówię większe auto i pojedziesz razem z nami, czyli ze mną, Danielem, Davidem, Damienem i Indią, Harrym oraz Rose jeśli będzie chciała, bo jak się domyślam Prince też jej zaproponuje weekendowy wypad, a Joel dojedzie do nas sam z Holandii… O ile oczywiście byś chciała - powiedział Jay, kiwając głową nie mogłam powstrzymać unoszących się szerzej kącików ust 

- No szczerze mówiąc jeszcze nie myślałam o tym tam dojadę, bo Eloy mi mówił, że on będzie w weekend występował w Monguncji, a India powiedziała mi, że da mi znać czy mnie weźmie, ale skoro proponujesz wspólny transport to z przyjemnością się dołączę - Tariq słysząc moje słowa szeroko się uśmiechnął kiwając głową

- No i super. Naprawdę bardzo się cieszę, że pojedziemy razem… - zaczął mówić Khan, na co mimowolnie uśmiechnęłam się 

- Skończyłaś już wreszcie prywatne rozm… O cześć Jay. Nie spodziewałam się ciebie… - gdy drzwi do szatni otworzyły się weszła mówiąca Erin, która widząc Jaya od razu urwała uśmiechając się do niego słodko, a on zakładając ręce na piersi badawczo przyglądał się dziewczynie

- Witaj Erin. Angel jeszcze nie skończyła ze mną rozmawiać na tematy zawodowe, przez co mam nadzieję, że to nie będzie duży problem abyś jeszcze przez chwilę była sama zwłaszcza, że przeważnie o tej godzinie jest mały ruch - nie powiem słysząc stanowczość w głosie Tariqa i widząc jego znaczące spojrzenie jakie rzucał Erin musiałam lekko przygryź wargę by ukryć pojawiający się uśmiech i stłumić próbujących się wydostać z gardła cichy chichot 

- Jasne, że to nie problem... Jak już skończycie to idź do Karla, bo chce z tobą pogadać odnośnie grafiku na następny miesiąc... - kobieta nie dodając nic więcej szybko rzuciła mi znaczące spojrzenie, po czym wyszła, a ja mimowolnie spojrzałam się na bruneta, który pokręcił głową 

- No dobra o tym sobie później porozmawiamy, bo chyba mamy o czym prawda?... A co do wyjazdu to jak już będę znał szczegóły to dam ci od razu znać - słysząc pierwsze słowa bruneta i jego spojrzenie w kierunku drzwi od razu pokręciłam głową, a jego dalsze słowa sprawiły, że uśmiechając się pokiwałam głową

- Jay naprawdę nie ma o cym rozmawiać. Wszystko jest dobrze, a przynajmniej mam wszystko pod kontrolą i nie potrzeba żadnej twojej interwencji… Zwłaszcza twojej, bo chyba oboje wiemy dlaczego a raczej przez kogo czasem Erin wydaje się taka cięta… - powiedziałam patrząc się na Tariqa, który pokręcił głową lekko uśmiechając się pod koniec mojej wypowiedzi 

- Przepraszam czy ty właśnie sugerujesz, że to moja wina? Kochana przecież nie jestem winny temu, że kobiety do mnie lgnął nawet jak nie daje im żadnego znaczącego gestu... - widząc oburzenie ciemnookiego i jego niewinny uśmiech na ustach cicho się zaśmiałam kręcąc głową 

- No tak. Zapomniałam, że ty przecież nie jesteś kasanową, tylko to twój blask tak działa na dużą część kobiet... - Khan słysząc moje słowa wydając z siebie cichy chichot położył ręce na lewej piersi

- No nie kochana. Tylko nie mów, że mój blask na ciebie nie działa... Ranisz moje serce... Tylko nie mów, że twoim ulubieńcem był Richie lub Chris, bo jeszcze dziś przefarbuje się na blond... - rzucił od razu Jay, a ja razem z nim głośno się zaśmiałam starając się nie pomyśleć o tym jak naprawdę zadziałał na mnie blask bruneta 

- Uwierz mi, że szkoda byłoby twoich kasztanowych włosów, także odradzałabym taką spektakularną metamorfozę... A co do tego kto był moim ulubieńcem z US5 i czy twój blask na mnie działa pozostanie moją słodką tajemnicą... - nie dodając nic więcej żeby on nie dostrzegł nic w mojej mimice szybko zajęłam się zmianą obuwia

- No wiesz co? Naprawdę mnie ranisz aniołku, ale liczę, że jednak kiedy podzielisz się ze mną tą jakże słodko-tajemną wiedzą... - słysząc słowa Jaya mimowolnie zerkając na niego kątem oka lekko uśmiechnęłam się

- A tak zmieniając temat to... No wiesz  niechcący posłuchałem twoją rozmowę z Rose i... Słuchaj ja nie chcę się narzucać ani nic tylko... Gdybyś nie miała z kim dziś pójść, a nie chciała iść sama to nie mam jakiś specjalnych planów, więc jakby co to jestem chętny... - powiedział po krótkiej chwili, a ja spojrzałam się na niego szokowana nie wierząc, że naprawdę to usłyszałam 

- No nie powiem zaskoczyłeś mnie... Nie spodziewałam się takiej propozycji... Wiesz nie chce się narzucać ani byś zmieniał specjalnie swoje plany... - mówiąc patrzyłam się cały czas na mężczyznę, który uśmiechając się do mnie  pokręcił głową 

- Ty na pewno się nie narzucasz tylko jak już to ja wypalam z taką propozycją, ale nie musisz czuć się do niczego zobowiązana czy coś... Proponuję tylko przyjacielskie wyjście na wystawę i ewentualny wieczorny spacer pod bramą Brandenburską, bo chyba nie byłaś tam o takiej porze prawda?... No właśnie, więc prócz wystawy moglibyśmy pójść tam by podziwiać to i owo, a potem zjeść coś dobrego z kuchni włoskiej o ile lubisz... Naprawdę nie narzucam się tylko daje propozycje... Po prostu się zastanów nad tym w wolnej chwili i w razie czego po twoje pracy będę czekał przy aucie i albo podejdziesz do mnie albo pójdziesz w swoją stronę, ok? - Jay nie dodając nic więcej spojrzał się na mnie pytająco, a ja rzucając mu uśmiech pokiwałam głową 

- Jasne, ok i dzięki za tą propozycję - powiedziałam na co ciemnooki promienno-uwodzicielsko uśmiechając się skinął głową 

- Ok. To ja już ci nie przeszkadzam… Aha i wiesz co tak sobie przypomniałem, że też mam sprawę do Karla, więc czy byłabyś tak miła i nim przyjdziesz do niego w sprawie grafiku to zrobiłabyś nam kawy? Jestem pewny, że Karl napije się ze mną - słysząc słowa bruneta od razu mimowolnie cicho się zaśmiałam domyślając się o co tak naprawdę chodzi mężczyźnie

- Jasne. Zaraz wam przyniosę kawę, ale jakbym nie przyszła w przeciągu 20 minut to wiesz kogo się o mnie pytać - tym razem to Tariq się zaśmiał, a ja mimowolnie szczerzej się uśmiechnęłam 

***

- No dobra kochana to ja lecę do pracy, a ty leć do domu, odczuwaj i widzimy się jutro. Na razie - uśmiechając się Christiana pokiwałam głową 

- Do jutra Chris - brunet wychodząc z szatni posłał mi uśmiech, po czym wyszedł, a ja sięgnęłam telefon i odblokowując go spoglądając na tapetę w telefonie zatrzymałam wzrok na Jayu. Kurde w ciągu dnia nie raz myślałam o jego dzisiejszej propozycji i nadal nie wiem co zrobić. Z jednej strony bardzo chce się zgodzić pójść z nim na tą wystawę i tam gdzie będzie chciał mnie zabrać, ale z drugiej strony nie wiem czy to dobry pomysł skoro skoro myślę o brunecie coraz więcej i to w dodatku także w kontekście wręcz erotycznym. Cholera jasna by to wszystko wzięła. Biorąc głęboki oddech pokręciłam głową aby wyrzucić z głowy wszelkie myśli, po czym szybko zmieniłam obuwie i już po chwili zmierzałam w stronę wyjścia. Kiedy tylko wyszłam z próg klubu odruchowo wzrokiem odszukałam Jaya i mimowolnie kąciki moich ust szeroko się uniosły. Promienno-uwodzicielsko uśmiechnięty Tariq stał oparty o maskę samochodu i nie powiem w tej pozycji mając na sobie oprócz ciuchów które miał na sobie już rano skórzaną kurtkę, a na oczach czarne okulary wyglądał mega uwodzicielsko i pociągająco. Lekko przygryzając wargę przyglądałam się nie wiedząc co powinnam zrobić i którego głosu posłuchać, ale jednak po krótkiej chwili kręcąc głową aby wyrzucić z głowy wszelkie myśli uśmiechając się podeszłam do niego 

- No cześć przystojniaku - ciemnooki szerzej się uśmiechając pocałował mnie w policzek 

- Witam przepiękną damę i od razu zapraszam do karocy - Khan nie tracąc ani sekundy podszedł do drzwi od strony pasażera, po czym je otworzył i jakby niby nic wyjął bukiet kolorowych kwiatów, który mi podał

- Proszę to dla ciebie… Nie wiedziałem jakie lubisz, a tak sobie pomyślałem, że będzie miło tak zacząć nasz wypad… - nie mogąc przestać się uśmiechać wzięłam od bruneta śliczne kwiaty i odruchowo zaciągnęłam się ich przecudnym zapachem

- Są przepiękne i bardzo ci dziękuję… Słuchaj naprawdę jeśli masz jakieś plany to nie musisz ich zmieniać specjalnie dla mnie… -  powiedziałam patrząc się na Jaya, który nieco suwając okulary spiorunował mnie wzrokiem

- Mówiłem ci, że nie mam specjalnych planów i naprawę z przyjemnością pójdę na wystawę a potem pokaże ci coś magicznego, dobrze?... To w takim razie zapraszam do środka - uśmiechając się pokiwałam głową i idąc za gestem dłoni bruneta, który wskazał na swoje swoje auto powoli do niego wsiadłam mając nadzieję, że nie będę żałowała tej decyzji 

***

- Zawsze tu tak jest czy te dekoracje są ze względu na sezon wakacyjny i turystów? - przechodząc przez bulwar Unter den Linden nie mogłam oderwać wzroku od iluminacji świetlnych jakie mijaliśmy idąc pod samą bramę Bandeburską. 

- Piękne, co? Od kilku lat dekoracje w tym miejscu są stałym elementem, tylko zmieniają się jej elementy. Są one zależne od pory roku... - powiedział Jay, na co pokiwałam głową

- Oj tak, są piękne... Ktoś padł na naprawdę fajny pomysł aby tak było przez cały rok - brunet słysząc moje słowa uśmiechając się skinął głową 

- Jeśli będziesz chciała to przyprowadzę cię tu gdy będą już inne iluminacje... Aczkolwiek zaraz zobaczysz coś innego bardziej urokliwego - kiwając na słowa ciemnookiego słysząc muzykę spojrzałam się w tamtym kierunku i widząc młodego chłopaka grającego na skrzypcach mimowolnie uśmiechnęłam się

- Możemy podejść do niego? - Tariq słysząc moje pytanie od razu pokiwał głową, po czym oboje podeszliśmy do ulicznego grajka. przy którym stało już kilka osób. Nie powiem gra młodego muzyka sprawiła, że al od razu powróciły nieliczne miłe wspomnienia związane z internatem i szkołą, które sprawiły, że kąciki moich ust szerzej uniosły się. Kiedy skończył grać odruchowo tak jak inni zaczęłam bić brawo i rzuciłam do pokrowca na skrzypce wyjęty z kieszeni spodni banknot, po czym znów zaczęliśmy iść w stronę zabytku

- Pięknie grał, co? Niby piosenka znana, ale grana tylko przez skrzypce nabrała innego charakteru... Niby umiem grać na gitarze i pianinie, ale gra na skrzypcach wydaje się zupełnie inną ligą - słysząc słowa Jaya mimowolnie cicho się zaśmiałam kiwając głową 

- Faktycznie pięknie grał i możesz mi uwierzyć, że pomimo tego, że może gra na skrzypcach łatwa nie jest to jestem pewna, że po kilku próbach dałbyś radę zagrać jaką prostą krótką piosenkę… - nie dodając nic więcej zerknęłam na Tariqa, który spojrzał się na mnie pytająco-szokującym spojrzeniem 

- Czy ty właśnie teraz sugerujesz, że umiesz grać na skrzypcach? - spytał się praktycznie natychmiast ciemnooki, a ja niewinnie uśmiechając się do niego pokiwałam głową

- No tak się składa, że umiem tak trochę grać na skrzypcach i na pianinie - nie powiem widząc szokującą minę mężczyzny cicho się zaśmiałam, a on kręcąc głową wskazał na najbliższą ławkę, więc kiwając głową oboje tam podeszliśmy siadając na niej 

- No nie powiem zaskoczyłaś mnie i to bardzo… Kurczę naprawdę nie spodziewałem się tego, ale szczerze mówiąc chciałbym to zobaczyć raczej usłyszeć twoje granie na skrzypcach... No i jestem ciekawy historii jak to się zaczęło, że zaczęłaś grać na tym instrumencie - rzekł brunet, a ja choć nadal miałam na ustach uśmiech pokręciłam głową

- No wiesz to stare dzieje… Gdy ojciec zabronił mi tańca to chciał również wypisać mnie z lekcji muzyki, ale siostra Mary przekonała go, że skoro przedmiot kończy się na danym roku szkolnym to nie warto i zaproponowała bym w ramach zaliczenia nauczyła się grać na jakimś instrumencie, co jak zauważyłam przysłuży się do mojej kariery lekarskiej... Wtedy nauczyła mnie grać na pianinie i gdy wracałam do domu na wakacje byłam trochę załamana, że po powrocie nie będę już grała ani miała żadnych lekcji muzyki, ale stał się cud, gdyż gdy wróciłam do szkoły to siostra Mary jak sama mi powiedziała widząc, że mam zmysł muzyczny i, że to sprawia mi przyjemność to jeśli bym chciała to nadal możemy spotykać się na lekcjach muzyki tylko w pełnej tajemnicy pod pretekstem dodatkowych zajęć z biologio oraz matematyki i ja się oczywiście zgodziłam... Nawet Rose nie powiedziałam, bo uznałam, że im mniej osób wie o prawdziwym charakterze tych zajęć tym lepiej... No i na pierwszych zajęciach siostra Mary spytała się na jakim instrumencie chciałabym spróbować grać i tak jakoś urzekły mnie skrzypce, więc wybrałam je i w ten sposób umiem na nich grać... A co do usłyszenia i zobaczenia jak gram to kto wie może kiedyś nadarzy się taka okazja... - mówiąc patrzyłam się na Jaya, który uśmiechając się uważnie słuchał kiwając głową 

- Wow. No historia bardzo fajna i cieszę się, że trafiłaś na taką nauczycielkę, bo trzeba mieć naprawdę wielkie szczęście by spotkać takie osoby na swojej drodze... I w ogóle jakie może kiedyś nadarzy się taka okazja, co? Mam Liczę, że stanie się to jednak szybko, bym nie musiał długo czekać umierając z niecierpliwości… - powiedział od razu Tariq, a ja słysząc jego ostatnie słowa pokręciłam głową

- No to niestety obawiam się, że będziesz jednak musiał uzbroić się w cierpliwość, gdyż nie mam żadnych skrzypiec i jak na razie nie wiedzę potrzeby aby pójść do sklepu muzycznego po nie… No co? Nie rób takiej miny jakbyś chciał mnie zabić... Może i moi jakże kochani szefowie płacą mi dobrze, ale zdecydowaniem wolę tą kasę odkładać na inne ważniejsze i pilniejsze cele jak na przykład na mały samochód czy na swoje mieszkanie by nie siedzieć za długo na głowie kochanej rodzinki. No i jeszcze nie wiem czy w przyszłym roku nie pójdę na studia... - powiedziałam od razu, na co brunet na początku spiorunował mnie wzrokiem, ale gdy usłyszał dalszą część wypowiedzi choć przekręcił oczami skinął głową 

- No ok. Cele faktycznie bardziej praktyczne i pierwszorzędne, ale jednak mimo wszystko nie zapomnij że powinnaś też robić sobie przyjemności... Auto i mieszkanie nie uciekną jak raz zaszalejesz i kupisz sobie coś droższego co sprawia ci radość...Uwierz mi, że w dzisiejszych czasach naprawdę warto mieć coś do czego można uciec aby oderwać myśli od tej całej gonitwy i nie tylko... Także jakbyś jednak chciała to znam dobry sklep muzyczny i jakby co to mogę też pomoc przy aucie - nie mogąc powstrzymać uśmiechu na ustach na ostatnie słowa mężczyzny nic nie mówiąc pokiwałam głową 

- Skoro ty mi obiecałeś, że jeszcze zatańczymy to ja w takim razie ja obiecuje ci, że prędzej czy później zagram ci na skrzypcach jedną z kilku moich ulubionych piosenek US5 - Tariq słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kiwając głową

- A teraz moja mija popatrz na bramę - słysząc po krótkiej chwili głos ciemnookiego spojrzałam się na prawo i od razu wstrzymałam oddech robiąc wielkie oczy. Każda ściana bramy była podświetlona w innym kolorze, przez co wydawało się, że brama stała się dosłownie tęczowa. Mało tego ustawiona niedaleko fontanna też zaczęła migać w różnych kolorach i tryskać różnymi natężeniami wody

- Wow… Jezu to jest tak piękne, że aż magiczne… Dziękuję, że mnie tutaj przyprowadziłeś… - wymawiając ostatnie słowa zerknęłam na Jaya, który promiennie uśmiechnięty patrzy się na mnie 

- Nie masz za co dziękować i cieszę się, że podoba się to tobie… - odpowiedział brunet, na co pokiwałam głową znów zerkając na podświetlaną bramę

- Kochana teraz mnie uważnie posłuchaj. Nie chce wywoływać u ciebie żadnej paniki ani gwałtownych reakcji, ale wydaje mi się, że widziałem flesz skierowany w naszą stronę…  Angel spokojnie i bez gwałtownych ruchów… Mówię ci o tym bo powinnaś o tym wiedzieć, więc postaraj się zachować spokój…   - gdy usłyszałam słowa mężczyzny od razu spojrzałam się niego, a potem przestraszona rozejrzałam się dookoła, ale jednak nie dostrzegłam nic niepokojącego i dopiero gdy poczułam jak Jay biorąc mnie za rękę lekko ją ściska znów spojrzałam się na niego starając się spokój

- Czyli powinnam się przygotować na to, że zobaczę nasze wspólne zdjęcia w necie, tak? Co w ogóle teraz z tym zrobimy? Wracamy? - zadając pytania patrzyłam się na Jaya, który wzruszając ramionami ciężko westchnął 

-  Szczerze? Pewności nie mam czy to ktoś z prasy czy jakiś nieśmiały fan czy może zwykł przypadek bądź moje zboczenie zawodowe także według mnie powinniśmy być gotowi na każdą ewentualność, ale bez gwałtownych ruchów, bo w tych sprawach działa raczej na niekorzyść... A co do tego co robimy teraz to jeszcze chwilę podglądamy piękne widoki, a potem dla zachowania bezpieczeństwa okrężną drogą pójdziemy coś zjeść, a następnie cię odwiozę do domu... No chyba, że chcesz od razu jechać do domu to nie ma z tym problemu... - powiedział Tariq, a ja patrzyłam się na niego nie wiedząc co odpowiedzieć 

- Wiesz nie chce tobie sprawiać większego problemu... I tak dziś dla mnie zmieniłeś swoje plany i… - zaczęłam mówić, na co brunet od razu spiorunował mnie wzrokiem kręcąc głową

- I może przestaniesz tak gadać, bo zaraz coś ci zrobię i mówię poważnie aniołku… Dzisiejsze plany zmieniłem na lepsze, bo jedynie co planowałem to pójście do restauracji taty i później obejrzeć coś w telewizji, a tak to spędziłem miły wieczór przy boku przyjaciółki za co ci dziękuję, bo bardzo mi się podobało i nie żałuję ani sekundy... I tak poważnie mówiąc nie sprawiasz żadnych problemów i nigdy tak nie będzie, rozumiesz? W ostatnim czasie powiedzmy, że znów jestem na tapecie pismaków i nadal gdzie mogą szukają sensaci, przez co jedynie o co się boję to o to, że celowo lub nieświadomie atakując mnie zranią inne osoby - początkowe słowa Tariqa sprawiły, że nie mogłam powstrzymać unoszących się kącików ust, a jego dalsze słowa spowodowały, że pokiwałam głową 

- No ta, dla ciebie takie akcje to nie pierwszyzna i pewnie jesteś już do tego przyzwyczajony o ile w ogóle można do czegoś takiego się przyzwyczaić... - ciemnooki słysząc moje słowa ciężko westchnął kiwając głową 

- Szczerze? Czasami mam wrażenie, że kreatywność takich ludzi nie zna granic jeśli zwęszą temat, ale czasem się udaje ich skutecznie wykiwać... A naszym obecnym przypadku to niczego nie jestem pewny dlatego mimo wszystko wolałem cię uprzedzić, że być może zobaczymy jakieś wspólne zdjęcia z dzisiejszego dnia w internecie - rzucił od razu Jay na co rzucając mu lekki uśmiech pokiwałam głową 

- Rozumiesz i... Tak w ogóle to też dziękuję ci za tą końcówkę dnia i, że mnie tutaj przyprowadziłeś... A co do reszty wieczora to jeśli syn szefa kuchni stawia dobre włoskie jedzenie to chyba się pokuszę na to, bo nieskromnie muszę ci się przyznać, że z przyjemnością poszłaby coś zjeść - Tariq słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał kiwając głową 

- W takim razie zapraszam cię aniołku na pyszną włoską kolacje - ciemnooki rzucając mi uroczo-promienny uśmiech wziął mnie za rękę, po czym delikatnie mnie pociągnął bym wstałam, a następnie poszliśmy w stronę kolejnego punktu dzisiejszego wieczora. 

1 komentarz:

Tyśka pisze...

Hej, hej

Przed takimi początkami rozdziałów powinien być obok wskazania narracji od razu alert i to najlepiej czerwony hehe bo się można mocno zdziwić - a tak to przynajmniej byłoby wiadomo że warto zainwestować w jakąś wodę z lodem dla wyrównania temperatur czy coś. Takie początku się zdecydowanie nie spodziewałam.

Angel&Jay vs Erin - 1:0 - jakoś wcale nie jest mi szkoda, że weszła w takim momencie - Jay - piątka za stanowczość i konkret, może kiedyś do tej dziewczyny dotrze, że pomyliła adresy i Jay nie jest nią zainteresowany, a Angel jest jakby to powiedzieć, pod "szczególną" ochroną :D. Poza tym Jay nie jest głupi i widzi co wisi w powietrzu i z pewnością będzie miał to na uwadze.

Przyjemny flirt między Angel i Jay'em - idą zdecydowanie w dobrą stronę - bardzo podoba mi się ten kierunek - niby trochę subtelnie i delikatnie, ale nie do końca :D
Tak coś mi się zdawało, że razem wylądują na tej wystawie, gdy Rose dała znać, że akurat dziś jej to i owo wypadło - przypadek? Jakoś nie sądzę za bardzo.

Angel odkrywa swoje kolejne tajemnice - okazuje się, że z Jay'em łączy ją coraz więcej - granie na instrumentach, może Jay zacznie pobierać prywatne lekcje gry na skrzypcach u Angel? Albo po rozmowie z nią może Jay pokusi się o pewien prezent dla Angel?

Jak można było przerwać taki uroczy moment ich wieczornego spaceru? Ja mam nadzieję, że to jednak nie był błysk flesza jakiegoś fotografa z gazety czy portalu tylko ewentualnie jakiś fan czy coś - oby to został ich wieczór we wspomnieniach.