Rozdział 16

 Narracja Angeliny


- Miałeś racje, wiesz? Tu jest naprawdę pięknie i niesamowicie. Pewnie wiosną i latem jest tu również tak magicznie - cicho mówiąc spojrzałam się na Jaya, który spoglądając na mnie promiennie uśmiechnął się 

- Co prawda nie byłem tu podczas wiosny tylko byłem, ale faktycznie wtedy też jest tu pięknie i jestem przekonany, że niedługo sama się o tym przekonasz - powiedział od razu brunet, a ja rzucając mu uśmiech ponownie spojrzałam się na wieżę Eiffla jednocześnie mocniej wtuliłam się mężczyznę nadal nie wierząc, że tu jestem 

- No proszę. Czego jak czego, ale tego się nie spodziewałem ale podziwiam chłopaka za to, że pomimo tej temperatury zdecydował się grać - słysząc słowa Tariqa spojrzałam się na niego, a potem w kierunku, w którym akurat on patrzył i widząc jak niedaleko nas młody mężczyzna stając przy koksowniku wyjął z futerału skrzypce zrobiłam wielkie oczy nie wierząc, że on naprawdę się na to zdobył. No może i wielkiego mrozu nie ma, ale jednak i tak jest dość chłodno, więc można powiedzieć, że trzeba docenić chłopaka za miłość do grania. O ile nie chodzi tu o jakieś kwestie finansowe. 

- Wiesz co? Chodźmy zatańczyć - nim zdążyłam coś powiedzieć Jay pociągnął mnie tak, że chcąc nie chcąc wstałam i praktycznie natychmiast mnie objął zaczynając się poruszać do muzyki, a ja nie mogąc powstrzymać unoszących się szeroko kącików ust mocniej wtuliłam się w niego chłoną jak najwięcej z tej chwili. Kiedy muzyka ucichła spojrzałam się na ciemnookiego,  ten promienno-uwodzicielsko uśmiechając się przybliżył swoją twarz do mojej i nic nie mówiąc delikatnie musnął moje wargi swoimi słodkimi ustami, a ja niewiele się zastanawiając zaczęłam oddawać pocałunek, który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętniejszy. 


Słysząc znajomy dźwięk budzika otworzyłam oczy i widząc, że jestem w swoim pokoju u brata w Berlinie ciężko westchnąłem, po czym sięgnęłam po telefon i gdy tylko go wyłączyłam odłożyłam ponownie przymykając oczy. Naprawdę zaczynam myśleć, że poważnie oszalałam lub coś poważnie jest ze mną nie tak. Boże jak nie sny erotyczne to pojawiają zwykłe romantyczne z facetem o którym nie powinnam myśleć w ten sposób. To naprawdę jest już wręcz szalone, ale jednak po prostu nie potrafię przestać o nim myśleć. W ogóle mam wrażenie, że coraz bardziej przy nim tracę zdrowy rozsądek. Zwłaszcza po naszych pocałunkach. Na samą myśl o tamtych chwilach mimowolnie lekko uśmiechnęłam się dotykając ust. Może i były to moje pierwsze takie pocałunki, ale prawda jest taka, że nigdy nie czułam czegoś podobnego i nie powiem chciałabym jeszcze raz to poczuć całując go. Słysząc swoją ostatnią myśl od razu otwierając oczy pokręciłam głową chcąc wyrzucić z niej te myśli. Jay jest moim przyjacielem i nie mogę o nim inaczej myśleć. To musi być przez to, że po prostu jeszcze nigdy tak naprawdę w ten sposób nie myślałam o facetach i po prostu tylko się zauroczyłam, przez co naprawdę muszę tylko zrobić wszystko aby przestać myśleć o nim. Cholera w życiu bym nie pomyślała, że wyjazd, ucieczka z rodzinnego domu tak wiele zmieni w moim życiu i nie powiem skoro już tyle się dzieje to trochę się boję pomyśleć co będzie dalej. Krótki dźwięk komórki sprawił, że myślami wróciłam na ziemię, przez co chwyciłam telefon i widząc, że to powiadomienie z messengera mimowolnie uśmiechnęłam się 

- I tylko tyle? Rozumiem, że więcej powiesz jak spotkamy się na żywo, na kawie czy coś w tym stylu - czytając wiadomość od Indii a raczej odpowiedź na wiadomość od Ross w sprawie wczorajszej randki z Princem od razu cicho się zaśmiałam 

- Pomidor - gdy przeczytałam szybką odpowiedź Rose i dołączony do niej obrazek z danym warzywo-owocem głośniej zaśmiałam się

- Angel czy ty to widzisz? Lepiej mnie trzymaj, bo  komuś coś tu zrobię… Dobra to może przyjdź dziś po południu na siłownie, bo mamy dziś próbę, to byśmy sobie w między czasie pogadały i przy okazji być zobaczyła Angelinę w akcji i to jak tworzymy Jayowi taneczne tło jego występu… - napisała szybko India, a ja mimowolnie uśmiechnęłam się na samą myśl o dzisiejszej próbie. 

- Z przyjemnością przyjdę popatrzeć na tanczącą Angel, ale za siłownie chyba dziś bardzo podziękuję, bo... Powiedzmy, że mam już zaliczone ćwiczenia kardio... - czytając ostatnie słowa wiadomości od Rose odruchowo kąciki moich ust szerzej uniosły się. Naprawdę bardzo się cieszę, że brunetce tak dobrze układa się z Princem, bo naprawdę do siebie pasują, gdzie nie wspomnę już o tym, że ona zasługuje na to aby być z kimś kto ją w pełni docenić i uszczęśliwi. Widząc, że India dodała do tej wiadomości buźkę, której oczy były wywrócone znów się zaśmiałam 

- Pozostawię to bez komentarza kochana… A tak po za tym to przyjdź i przy okazji weź ze sobą jakieś słodkości by jakoś zrekompensować te ogólnikowe informacje z randki oraz by jakoś nam osłodzić ten dzień… - napisałam szybko na co Rose dodała reakcje w postaci ręki z uniesionym kciukiem do góry

- Pozwól, że tego nie skomentuje i napisze tylko, że dozobaczenia na próbie dziewczyny - nie mogąc przestać się uśmiechać odłożyłam telefon, po czym powoli wstałam licząc, że dzisiejszy dzień choć pracowity będzie udany i, że pomiędzy mną a Jayem nie będzie dziwnie po naszych pocałunkach 

***

- Dzięki za podwiezienie Jay. To miło z twojej strony - zaczynając mówić spojrzałam się na odpalającego samochód bruneta, który spoglądając na mnie uśmiechnął się promiennie 

- No przestań. Przecież to było normalne, że skoro mamy wspólny trening to pojedziemy z klubu razem - powiedział od razu Jay, na co uśmiechnęłam się, a on nie tracąc czasu ruszył w stronę siłowni 

- Ale i tak ci dziękuję… Swoją drogą nadal naprawdę myślisz, że ten pomysł bym zatańczyła podczas twojego występu jest dobry? Wiesz nie zrozum mnie źle, bo z przyjemnością zatańczę podczas twego występu, ale… po prostu nie chce byś potem miał kłopoty czy coś w tym stylu - mówiąc patrzyłam się na bruneta, który na początku uśmiechnął się, a potem kręcąc głową ciężko westchnął 

- Angel naprawdę nie masz o co się martwić. Zobacz, że na szczęście moje relacje, które były komentarzami do tego artykułu spełniły swoje cele i już nie piszą na twój, nasz temat. A tak w ogóle jak już ci mówiłem pismaki jak będą chcieli to i tak znajdą powód aby o mnie pisać, a tak kochana pokażemy im, że miałem racje mówiąc o tym, że będziesz moim tanecznym tłem podczas najbliższego występu i tyle… Tak czy siak na pewno nie będę miał kłopotów… A jeśli mam być z tobą zupełnie szczery to naprawdę bardzo się cieszę na ten występ i nie mogę się go doczekać - nie powiem słysząc słowa ciemnookiego nie mogłam powstrzymać szeroko unoszących się kącików ust 

- Szczerze? Ja też nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak jak dziś ustalimy - powiedziałam od razu na co brunet szerzej się uśmiechając cicho zaśmiał się

- Może jednak na razie uważajmy z tym myśleniem o samym występie, bo jak zauważyłaś czasem na ostatnią chwilę może coś się niespodziewanego zdarzyć, więc na razie skupmy się na samych próbach, ok? - kiwając głową na słowa Tariqa mimowolnie także cicho się zaśmiałam się

- Ta, no faktycznie. Podczas jednego koncertu udało się zaliczyć lekką niedyspozycje jednego członka zespołu oraz awarie, która uniemożliwiła przyjazd drugiego członka zespołu... Także faktycznie ciekawe co jeszcze będzie się działo... - Jay słysząc moje słowa od razu cicho się zaśmiał kiwając głową 

- No to był dość ekstremalny przypadek, który na szczęście zdarza się raz na przysłowiowy ruski miesiąc i, który dzięki Bogu w naszym przypadku skończył się dobrze… Aczkolwiek chyba jak już to powinniśmy się obawiać czy dożyjemy tego koncertu, bo chyba nie tylko ja zauważyłem spojrzenie Erin gdy powiedziałem, że jedziemy dziś razem... - rzucił od razu brunet, na co przypominając sobie minę dziewczyny gdy Jay ku mojemu zdziwieniu stwierdził, że jedziemy razem na próbę cicho zaśmiałam się 

- No faktycznie niby mamy czego się bać, ale szczerze? Nie wiem dlaczego ale jakoś się jej nie boję. Wiesz może przez ojca nauczyłam się skutecznie ignorować jakiekolwiek docinki czy zabójcze spojrzenia… Wydawało mi się wtedy, że tak będzie po prostu najlepiej… A Erin? Wydaje mi się, że ona to tak jak prasa, że co by się nie powiedziało czy zrobiło i tak będzie robić czy mówić swoje… - mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który choć miał lekki uśmiech to jak spostrzegłam zacisnął ręce na kierownicy gdy tylko wspomniałam o ojcu, a gdy powiedziałam ostatnie słowa skinął głową

- Niestety zgadzam się z tobą co do Erin, choć jak mam nadzieję moja ostatnia rozmowa z nią przyniesie jakieś skutki. No co? Wiem, że nie prosiłaś i nie chciałaś, ale fakt jest taki, że naprawdę musiałem bardziej dosadnie powiedzieć jej, że nie jestem i nie będę nią zainteresowany w sposób jaki ona by chciała… I tak to w ogóle to… Mogę się domyślić co przeżywałaś z takim ojcem i choć bardzo ci współczuje to jestem jednak pewny, że to ciebie bolało i nadal pewnie trochę boli przez co tym bardziej tak po prostu chce cię ochronić przed takimi rzeczami. Aczkolwiek pamiętaj, że choć faktycznie czasem takie rzeczy dobrze jest ignorować go jednak też masz prawo powiedzieć dość i dosadnie odpowiedzieć takiej osobie, jasne? - nie powiem słowa Tariqa sprawiły, że mimowolnie lekko się do niego uśmiechając skinęłam głową jednocześnie poczułam w klatce piersiowej lekki ból oraz ciepło, które roznosiło się po moim ciele. Faktycznie choć ignorowałam słowa i czyny ojca to jednak one bardzo bolały i przez to wylałam nie jedną łzę, ale jednak teraz jest zupełnie inaczej i nie powiem czuje dziwną lekkość, że teraz naprawdę nie wszystko muszę ignorować, akceptować czy przemilczać i, że mogę bez obaw powiedzieć ci mi nie pasuje czy odpowiedzieć na nie miłą zaczepkę. 

- No i jesteśmy już na miejscu kochana - widząc, że Jay parkuje pod dobrze znanym mi budynkiem uśmiechnęłam się do niego, po czym idąc jego śladem wysiadłam z auta, a następnie gdy tylko wzięliśmy z bagażnika nasze torby z ciuchami poszliśmy w stron wejścia do siłowni 

- O cześć kochana. Jak widzę mamy super timing - widząc również wchodzącą do budynku Rose od razu szeroko się uśmiechając podeszłam do przyjaciółki by przywitać się z nią

- Cześć wam. No faktycznie jakbyśmy się zmówili z godziną przyjścia - przyjaciółka od razu odsuwając się ode mnie przywitała się z Jayem, który tak jak ja cicho się śmiejąc skinął głową

- Oj najważniejsze, że jesteśmy na czas, bo w przeciwnym razie India by nam zmyła głowy… A tak to zapraszam miłe panie do środka… - Jay rzucając nam swój uroczy uśmiech otworzył drzwi gestem drugiej ręki wskazując byśmy weszły do środka przez co uśmiechając się do niego obie weszliśmy od razu kierując się do części, w której były sale treningowe

- No witamy wam kochani. Niestety musimy jeszcze poczekać, bo Harry dosłownie za chwilę kończy zajęcia z dzieciakami - gdy tylko doszliśmy na miejsce od razu przywitał nas David z Indią, przez co uśmiechając się podeszłam do pary by się z nimi po kolei przywitać. 

- No i super, bo przez to mamy chwilę na pogaduszki i coś słodkiego - odpowiedziała od razu India gdy tylko przywitała się z Rose, która rozumiejąc doskonale jej słowa przekręciła oczami 

- Kochana zależy o czym będziemy gadać, bo jeśli chodzi o wczorajszy dzień z Princem to mogę jedynie wam powiedzieć, że było super, miło, słodko i może nawet trochę gorąco. Więcej na ten temat ze mnie nie wyciągnięcie - rzuciła natychmiast Rose, na co mimowolnie cicho się zaśmiałam nie mogąc przy tym powstrzymać unoszących się kącików ust 

- No ja mogę się zgodzić praktycznie w całości z tobą Rose, ale jednak nie wiem czy powiedzenie, że przy Damienie było trochę gorąco nie jest zbyt małym niedopowiedzeniem, co nie Rose?... A tak w ogóle to cześć kochani - ni stąd nie zowąd obok nas pojawił się Daniel, a jego słowa sprawiły, że mimowolnie cicho się zaśmiałam, a David z Rose przekręcili oczami. 

- Boże widzisz i nie grzmisz… Jay ja nie chce krakać, ale boję się żeby ta zmiana nie odbiła się tobie czkawką... - rzuciła kręcąc głową India na co głośniej się zaśmiałam rozumiejąc o jaką zmianę jej chodzi, a Daniel przekręcając oczami pokazał dziewczynie język 

- Bardzo śmieszne Indii. No sorry ale nie będę udawał, że nie znam Princea i, że nie byłem z nim związany. Aczkolwiek Rose naprawdę możesz być pewna, że pomiędzy nami jest tylko przyjaźń, bo ja mam już swojego księcia z bajki, którego naprawdę bardzo kocham i który jest moim mężem... No a jakby co gdybyś potrzebowała pomocy w obsłudze tego przystojniaka czytaj Damiena to możesz walić do mnie jak dym - powiedział od razu Daniel puszczając na koniec oko do Rose, która kręcąc głową przekręciła oczami 

- Ej ej... Ładnie to tak odgadywać kogoś za jego plecami i to tak na dzień dobry? - kiedy usłyszałam znajomy głos spojrzałam się za siebie i widząc podchodzącego do nas Princea tak jak stojący obok mnie Jay cicho się zaśmiałam nie wierząc, że to zwykły zbieg okoliczności, że on się tutaj pojawił

- Nie no naprawdę? / Czemu mnie nie dziwi twój widok? - gdy padły jednoczesne słowa od Indii i Davida znów się zaśmiałam, ale widząc jak Prince podchodzi do Rose całując ją w usta mimowolnie szerzej się uśmiechnęłam 

- Nie no, nie ma co gangsterku masz niezłe wyczucie czasu, że mała zmianka o tobie i bam pojawiasz się od razu… Nie żebym coś sugerował Indio ale na twoim miejscu David zacząłbym się jej bacznie przyglądać… No co?... No a wracając do tego co mówiłaś kochana i mojej ewentualnej czkawki to powiem ci, że dopóki sytuacja między tą czwórką nie będzie wpływać na zespół to ja nie zamierzam się w to wtrącać ani nie zaglądać nikomu do łóżka czy w inne miejsca - rzucił po chwili Jay patrząc się na wskazane osoby, a ja z trudem powstrzymałam uśmiech i cichy śmiech 

- Cześć wszystkim. Ja już jestem. Czy ominęło mnie coś? - nie minęło dużo czasu jak doszedł do nas Harry, który od razu stanął za swoim mężem, którego objął całując jednocześnie w policzek

- Czy ja wiem czy ominęło cię coś ważnego? Na pewno zadawaliśmy sobie retoryczne pytania co Prince i Daniel tutaj robią. Rose zachwalała randkę z gangsterkiem, co Dan stwierdził, że jakby potrzebowała pomocy przy tym ognistym ogierze to jest chętny do pomocy przy nauce obsługi. Jay z kolei na to powiedział, że nie zamierza w to interweniować i jakby co macie jego zgodę na czworokąt jakbyście chcieli… To tak w ekspresowym skrócie, więc jak widzisz nic nowego i odkrywczego - rzucił natychmiast David, a ja widząc jak wzrusza ramionami ledwo powstrzymałam cichy śmiech, który i tak wyszedł z mojego gardła gdy tylko zobaczyłam miny Harryrgo, Daniela, Damiena i Rose, którzy dosłownie wzrokiem zabijali Dava 

- Chryste już przestańcie bo zaraz wy się tymi spojrzeniami pozabijecie, a mnie szlak trafia... Powiedźcie czy wy przyszliście na siłownię? Bo jeśli tak to zapraszam w tamtym kierunku, a jak w celach oglądania i towarzyskich to ma być spokój i bez żadnych docinków, jasne?... No i jeszcze ten do kompletu z małą... Może zadzwońmy jeszcze do Joela czy aby przypadkiem nie jest w Niemczech i czy by nie wpadł do nas... - rzuciła natychmiast India, a ja słysząc jej przed ostatnie zdanie spojrzałam się za siebie i widząc Eloya z małą Indy zmarszczyłam brwi zastanawiając się co tu robią, bo brat nie wspominał, że z małą mają wpaść 

- Cześć wam… Chyba nie przeszkadzamy, co nie? Jay powiedział żebym wpadł z małą, bo chciałby przy okazji obgadać coś ze mną… Myślałem, że Jay wam o tym powiedział, ale jeśli przeszkadzamy to… - powiedział Eloy, a ja nie mogłam powstrzymać unoszących się szeroko uniesionych kącików ust, gdzie widząc zakłopotaną minę Jaya, który rzucił ciche sorry zapomniałem powiedzieć

- No jasne, że nie przeszkadzacie i jak widzę Indy już jest gotowa na tańce…  Tylko jak widzisz panowie tutaj sprawiają, że ręce mi opadają, więc panowie idziecie na sale czy na siłownie? - India wymawiając ostatnie słowa spojrzała się na odpowiednich chłopaków 

- No ja generalnie szedłem na siłownie, ale skręciłem do was nie tylko by się przywitać z tą prześliczną niewiastą, ale i mam sprawę, a mianowicie mój znajomy miał na wieczór zarezerwowany w tym nowym centrum sportowym tor na kręgle, ale że ekipa mu się na ostatnią chwilę rozwaliła to zadzwonił do mnie czy nie chciałabym przyjść za niego z swoimi znajomymi i tak pomyślałem o was o ile bylibyście chętni - rzucił od razu Prince rzucając na początku uśmiech Rose a potem spoglądając na nas wszystkich 

- No ja bardzo dziękuję za propozycje, ale choć jest  bardzo kusząca to niestety muszę odmówić, bo mamy już z tą pięknością plany, a Ibo z tego co wiem to dziś pracuje do późna, więc jak coś to możecie liczyć na Angel - powiedział od razu Eloy, a ja mimowolnie uśmiechając się pokiwałam głową

- No właśnie. Idę na nocowankę do mojej psiapsi i tata Eloy obiecał zrobić nam pazy - dopowiedziała uśmiechnięta przytulona do Eloya Indy, a ja od razu jak pozostali cicho się zaśmiałam a widząc kiwającego brata, który ewidentnie próbował zachować poważną minę mimowolnie głośniej się zaśmiałam

- No stary rozumiemy. Jak to się mówi są sprawy ważne i najwyżej wagi więc miłej zabawy - rozbawiony Prince puszczając najpierw oko do mojego brata, a następnie zrobił żółwika z moją uśmiechniętą bratanicą 

- No my z chęcią pójdziemy/My pójdziemy - powiedział Daniel jednocześnie z Davidem, a ja odruchowo zerknęłam na Jaya, który znacząco się na mnie spoglądał przez co widząc też, że Rose kiwa głową również pokiwałam głową nie wiedząc czy przypadkiem nie zbłaźnię się skoro niby wiedziałam o co chodzi w tej grze, ale jednak nigdy w nią nie grałam

- W takim razie bierz tę rezerwacje… O przepraszam… Ja pierdziele to chyba jakieś jaja… - gdy Tariq zaczął mówić zadzwonił jego telefon, przez co mówiąc magiczne słowo wyjął go i w momencie kiedy spojrzał na to kto dzwoni szokowany przeklną spoglądając na Indie, która od razu zmarszczyła czoło

- Błagam cię tylko nie mów, że to on dzwoni - powiedział od razu David, na co Jay ciężko westchnął pokazując uniósł swój telefon aby każdy mógł na niego spojrzeć i widząc, że to wideo połączenie od Joela od razu tak jak inni zaśmiałam się nie wierząc w to 

- No cześć Joel. Słuchaj fajnie, że dzwonisz, bo jak widzisz akurat jesteśmy u Indii i niejako ona przez nastoma minutami o tobie wspomniała… Jesteś może w Niemczech? - Tariq kiedy odebrał połączenie zaczął mówi jednocześnie powoli okręcił się by Holender mógł wszystkich zobaczyć, gdzie wszyscy pomachaliśmy mu 

- Cześć wszystkim. Jak widzę udało się nieźle trawić, bo tak po prawdzie mam sprawę do was wszystkich, ale jak słyszę chyba ściągnęliśmy się myślami, choć niestety ja jestem w Amsterdamie... Dobra konkretnie mówiąc dzwonię bo chce was wszystkich wreszcie zaprosić na swój koncert do Holandii, bo od dawna planowaliście do mnie przylecieć na koncert. Akurat w pierwszy weekend przyszłego miesiąca gram z zespołem w Amsterdamie i tak sobie pomyślałem, że moglibyście wreszcie wpaść z wizytą do mnie i przy okazji przyjść na koncert… Oczywiście Eloy propozycja obejmuje również ciebie i twoją rodzinkę  - nie powiem słysząc słowa przyjaciela mimowolnie lekko uśmiechnęłam się choć poczułam delikatne bolesne  skurcz w klatce piersiowej na zmiankę o rodzinnym mieście 

- No faktycznie już dawno planowaliśmy przyjechać do ciebie, ale jakoś na planach się kończyło, więc może faktycznie czas je zrealizować i jeśli o mnie chodzi to o ile pamiętam nic nie mam wtedy planach przez co z chęcią do ciebie przyjadę - odezwał się jako pierwszy Jay, a zerknęłam na Eloya, który patrzył się na mnie pytającym spojrzeniem

- My z przyjemnością przylecimy/No jasne, że przylecimy - powiedział Daniel jednocześnie z Davidem 

- Posłuchaj nie wiem jak Angel, bo jeszcze z nią o tym nie rozmawiałem, ale i tak wtedy będziemy z Ibo w Amsterdamie, bo wtedy wypada rocznica urodzin Monic, także z przyjemnością po wizycie na cmentarzu przyjdziemy na twój występ - powiedział Eloy, a ja słysząc imię zmarłej przyjaciółki brata, która była mamą bliźniaków poczułam ukucie w klatce piersiowej

- No ja bym chciała przylecieć zwłaszcza by pójść na grób Monic i bratanka, ale wiesz muszę specjalnie uśmiechnąć się do swoich szefów czy dadzą mi wtedy wolne - rzuciłam po chwili zerkając na Jaya, który słysząc moje słowa przekręcił oczami 

- Jeśli o mnie chodzi to postawisz mi drinka i będzie ok. Karla jakoś się urobi, a co do tego pana tutaj to faktycznie może jak się promiennie uśmiechniesz to wiesz może od ręki da ci wolne - spoglądając na szeroko uśmiechniętego Daniela tak jak inni zaśmiałam się, choć nie umknęło mi jak Jay wzrokiem piorunował przyjaciela 

- Ty lepiej nie bądź taki hop siup mój drogi, bo cię z tyłu zabraknie. Lepiej zajmij się swoim mężusiem, ok?... A my co do urlopu to sobie porozmawiamy później moja miła - odpowiedział od razu Tariq i zerkając na mnie puścił mi oko, co sprawiło, że mimowolnie uśmiechnęłam się 

- W takim razie szykuj tam dla nas fajne atrakcje i pamiętaj, że jak coś to na koncert chcemy bilety VIP, z meet and greet w pakiecie - zaśmiał się Prince i jak zauważyłam obejmując ramieniem Rose całując ją w głowę

- No ba. Macie to jak w banku… Dobra słuchajcie ja muszę kończyć. Jeszcze dziś wam prześlę konkretne szczegóły byście mogli zarezerwować bilety lotnicze i hotel… Na razie wam - nim ktokolwiek z nas zdążył coś powiedzieć usłyszeliśmy dźwięk zakończenia połączenia, przez co Jay od razu schował komórkę do kieszeni 

- Dobra koniec na razie tego dobrego tylko trzeba się wreszcie brać do roboty, bo czas nam ucieka, tzn. kto ma iść na siłownię idzie na siłownię, kto idzie się przebrać idzie do przymierzalni, kto przyszedł tylko obserwować to zapraszam na salę. Jasne? - powiedziała po chwili India podążając za każdym, przez co gdy wyczułam na sobie jej wzrok pokiwałam głową 

- No radziłbym szybko to zrobić, bo po tym co tu się dziś zadziało to śmiem twierdzić, że moja ukochana jest wiedź… to znaczy czarodziejką i boję pomyśleć co będzie dalej - rzucił niby żartobliwie David sprawiło, że podobnie jak wszyscy cicho się zaśmiałam, a India od razu spiorunowała wzrokiem swojego chłopaka

- Uważaj żebym nie wyczarowała tego że będziesz spał przez najbliższy tydzień na kanapie w salonie - Dav słysząc słowa blondynki od razu obejmując ją ramieniem pocałował ją w policzek, na co uśmiechając się nie tracąc ani sekundy szybko poszłam do szatni

- Wiesz, że powinnam być wciekła na ciebie za twoje konszachty z Damienem za moimi plecami? No co? Domyśliłam się tego i owego i… Dzięki kochana… Było uwierz mi, że pomimo jednej sytuacji na którą żadne z nas nie miało wpływu było naprawdę romantycznie, cudownie i gorąco - gdy tylko usłyszałam znajomy głos odwróciłam się i widząc stojącą w drzwiach Rose mimowolnie uśmiechnęłam się 

- Nie wiem kompletnie o czym mówisz, ale cieszę się, że jesteś szczęśliwa i, że sprawy z gangsterskiem idą w dobrą stronę. Zasługujesz na to kochana, a Prince wydaje się być porządnym facetem i ewidentnie stracił dla ciebie głowę - nie dodając nic więcej przytuliłam się do przyjaciółki, która od razu odwzajemniła gest 

- A ja chyba straciłam głowę dla niego… Dosłownie choć to wszystko może wydawać się szalone to jednak nigdy nie czułam czegoś takiego i chce więcej, choć nie powiem trochę się boję do czego to wszystko może prowadzić - powiedziała Rose, a ja uśmiechając się do niej pokiwałam głową 

- Wiesz może nastąpiło zakochanie od pierwszego wejrzenia? Czasem to może się wydarzyć naprawdę a nie tylko w książkach czy firmach... Tak czy siak naprawdę cieszę się, że jesteś szczęśliwa i trzymam mocno kciuki aby tak pozostało - przyjaciółka słysząc moje słowa od razu szeroko uśmiechnęła się kiwając głową 

- Dobra koniec tego dobrego bo zaraz przyjdzie India i nas wyklnie. Także ty się przebieraj, a ja idę na salę - brunetka puszczając mi oko wyszła, a ja nadal się uśmiechając szybko zaczęłam przebierać się w bardziej odpowiedniejsze ciuchy. Gdy tylko byłam gotowa poszłam na salę i od razu gdy zauważyłam jak Harry tańczy z uśmiechniętą moją bratanicą mimowolnie kąciki moich ust szerzej uniosły się 

- No dobra to jak jesteśmy już w komplecie to zaczynajmy wreszcie skoro później idziemy na kręgle - rzucił od razu David gdy tylko mnie zauważył

- W takim razie ja zacznę… Eloy jak już ci mówiłem mam sprawę i coś mi się wydaje, że może się przydać taneczne zaplecze… Chodzi mi o to, że dzwonił do mnie Stefan Bifdorf z pewną propozycją odnośnie koncertu. A mianowicie widzisz on widział krążące w necie filmiki z naszego wspólnego występu i wpadł na pomył, że skoro planują, że wystąpimy po sobie to zamiast normalnej chwilowej przerwy między nami po prostu ja zapowiem ciebie i krótki wspólny występ czyli z dwie lub trzy piosenki, po którym zostawię scenę tobie… On powiedział, że skontaktuje się także z tobą w tej sprawie, ale pomyślałem, że może skoro dziś mamy próbę do mojego występu to o ile się zgodzisz na ten pomysł to moglibyśmy także zastanowić się nad tym ewentualnym wspólnym występem... - Jay zaczynając mówić spojrzał się na Eloya, który z patrzył się na niego z nieodgadnionym spojrzeniem 

- Czemu nie jestem tym zdziwiony? Czułem, że to tak może się skończyć… Ogólnie rzecz biorąc nie jestem przeciw tylko tym razem faktycznie przydałoby się to zrobić z głową a nie na szybko - powiedział braciszek, a ja mimowolnie uśmiechnęłam się ciesząc, że od razu nie powiedział stanowczego nie 

- Ale wiesz, że często właśnie takie spontaniczne akcje są najlepsze? A ta z klubu naprawdę wypadła wręcz zarąbiście - odezwał się jako pierwszy David, na co pokiwałam głową zgadzając się z nim, bo pomimo, że cała akcja z klubu Jaya była kompletnie spontaniczna to wypadła super

- No ta może wypadła jak to mówisz zarąbiście, ale prawdą jest to, że nie zawsze takie rzeczy wychodzą człowiekowi na dobre i faktycznie może lepiej jeśli znów mamy dać popis to tym razem porządnie się przygotować - Eloy nie dodając spojrzał się na Jaya, który uśmiechając się do niego pokiwał głową

- Zgadzam się z Davidem. Moglibyście np. połączyć Maria i Love is everywhere z tymi cudnymi tańcami tych piosenek angażując w tym publiczność - rzuciłam mimochodem na co Dav wskazał na mnie ręką 

- Dobry pomysł, ale trzebaby zobaczyć czy da wogole radę połączyć oryginalną wersje piosenki Eloya z tym naszym tańcem, bo on jest przecież zrobiony pod niemiecką wersję, więc może być w tym temacie mały zgrzyt i może trzeba będzie coś w nim zmienić - rzucił David, na co automatycznie pokiwałam głową 

- Ale zanim to sprawdzimy to wy panowie przedyskutujcie co chcecie zaśpiewać i gdzie będziecie potrzebować tanecznego tła, a wy zróbcie rozgrzewkę dając małej mały pokaz taneczny… Może zaczniemy od Rickyego Martina i samby - rzuciła India, a ja pokiwałam głową, po czym spojrzałam się na Harryego, który posadził małą Indie na ławce, a następnie podszedł do mnie i gdy tylko usłyszeliśmy pierwsze takty muzyki od razu zaczęliśmy tańczyć, gdzie niech mnie piorun trzaśnie, ale przez cały czas miałam wrażenie, że czuję na sobie wzrok Jaya.

***

- I ty dziewczyno naprawdę śmiesz twierdzić, że nigdy nie grałaś w kręgle? Przecież ty rozbijałaś bank - spoglądając na niby oburzonego Davida cicho się zaśmiałam przybijając chwilę potem piątkę z Rose i Indią

- Po prostu zadziałało szczęście debiutantki i tyle - rzucił od razu Prince puszczając mi oko, na co jak zauważyłam Rose przekręciła oczami, a India pokręciła głową 

- Ta. Od razu szczęście debiutantki… Po prostu byłyśmy lepsze od was i tyle - powiedziała od razu India patrząc się bruneta, który przekręcił oczami

- No dokładnie.  Wy nie szukajcie w innych winnych waszej porażki - dodała szybko Rose na co mimowolnie cicho się zaśmiała 

- To może rewanż? Tylko tym razem z zakładem, że to my wygramy - rzucił natychmiast David przyglądając się nam badawczo 

- Ale to już bez nas, gdyż choć jest super i miło to jednak my będziemy już się zbierać - powiedział Daniel przytulając się do Harryego, który uśmiechając się pocałował w policzek swojego mężą

- Ale jak to tak już do domu idziecie? Przecież powinien rządny rewanżu na swoim mężusiu - słysząc słowa Dava od razu cicho się zaśmiałam 

- No właśnie. Nie wspominając, że właśnie chciałem zagadać, a właściwie zaprosić was na mój koncert, który w przyszłym tygodniu mam w Berlinie - rzucił natychmiast Prince robiąc przy tym smutną minę. 

- Powiedzmy stary, że przenosimy imprezę na bardziej prywatny grunt - powiedział Harry całując przy tym swojego męża

- Dokładnie tak kochani, a po za tym wiesz David zdecydowanie wolę mieć szczęście w miłości niż w takich grach. Także moi mili bawcie się dobrze. Trzymam za was kciuki panowie. A co do koncertu to napisz gangsterku szczegóły i się zobaczy czy wpadniemy. Pa - powiedział Dan posyłając nam wszystkim całusa i razem z Harrym przy naszym wspólnym jednoczesnym powiedzeniem Pa wstali od razu kierując się w stronę wyjścia. 

- No właśnie Prince napisz szczegóły koncertu na naszej czatowej grupie i zobaczymy jak wiele miejsc VIP musisz przygotować… A teraz wróćmy do tematu rewanżu, bo chyba zgodzicie się ze mną panowie, że ta zniewaga krwi wymaga - nie powiem słysząc słowa Davida z trudem powstrzymałam się przed zaśmianiem, ale za to Rose i India cicho prychnęły 

- Jak dla mnie zagrać jak najbardziej z przyjemnością chce, ale jednak nie wiem czy to dobry pomysł z tym zakładem parząc się na to, że nie mam w tym temacie wiele szczęścia - rzucił od razu Jay, na co David przekręcił oczami, a Prince się zaśmiał

- Ale wiesz Jay trzeba ci przyznać, że w tych niebieskich włosach wyglądałeś cudnie i ośmielę rzucić stwierdzenie, że naprawdę ci do twarzy w niebieskim - tym razem to Jay przewrócił oczami a chłopaki się zaśmiali, a ja razem z nimi na wspomnienie widzianego zdjęcia Tariqa z niebieskimi włosami. 

- Dobra, dobra Jay. Tu tutaj nie szukaj wymówek tylko przyznaj się, że boisz się kolejnej porażki od kobiet - zaśmiała się Rose, a ja widząc jak brunet piorunuje ją wzrokiem cicho się zaśmiałam

- Ty tutaj nie zabijaj wzrokiem, bo na nic ci to nie da… W takim razie jeśli dziewczyny się zgadzają to faktycznie załóżmy się… Tyle, że jeśli my wygramy to każda wymyśli dla jednego z was coś specjalnego. Ja dla ciebie kochanie, Rose dla Damiena, a Angel dla Jaya - gdy tylko India rzuciła moje i Jaya imię wręcz machinalnie zerknęłam na bruneta, który spoglądając na mnie z tajemniczym uśmiechem lekko uniósł brew jakby chciał przez to zapytać się co ja na to 

- Jak mnie może być o ile panowie się zgadzają - odpowiedziałam nie odwracając wzroku od ciemnookiego sama nie wiedząc czy chce  nim wygrać czy przegrać

***

- Dzięki za podwiezienie Jay - mówiąc zerknęłam na parkującego pod moim domem Jaya, który lekko uśmiechając się spojrzał się na mnie 

- Cała przyjemność po mojej stronie kochana. Jak to się mówi polecam się na przyszłość i tak w ogóle to czekam na te karne zadanie czy co tam mi wymyślisz, ale ostrzegam jeśli chodzi o wolne w weekend na wyjazd do Holandii to uprzejmie cię informuje, że twój wniosek został już dawno pozytywnie rozpatrzony, więc jeśli chciałaś mnie o to poprosić to wymyślić coś innego - słysząc słowa Tariqa mimowolnie lekko się uśmiechając cicho zaśmiałam się kiwając głową

- Bardzo ci dziękuję, bo to naprawdę wiele dla mnie znaczy by pojechać tam wtedy z Eloyem, choć wyobrażam sobie radość dziewczyn na wieść, że w weekend w największe oblężenie biorę sobie wolne, więc z góry deklaruje się, że po tym wyjeździe biorę każdy weekend w pracy przez co dziewczyny będę mogły wziąć sobie wolne… - mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który słysząc moje ostatnie słowa od razu spiorunował mnie wzrokiem 

- Angel przestań, bo nie masz za co mi dziękować. Wiem jaka jest sytuacja i to normalne, że w takiej chwili powinnaś być przy swojej rodzinie i nie ma tutaj dla mnie żadnej dyskusji… Jeśli chodzi o dziewczyny to nie musisz się martwić ani nic odrabiać, bo porozmawiam sobie osobiście delikatnie z nimi o tym i możesz być pewna, że nie będą stratne pod każdym kątem - powiedział Jay na co uśmiechnęłam się do niego ciesząc się, że rozumie dlaczego muszę tam pojechać i, że jakoś zamierza dziewczyną złagodzić to, że będą miały więcej pracy 

- Uwierz mi, że mam… Wiesz nie było mnie przy nich gdy chowali Monic i Milana, bo ojciec jakby doskonale wiedział o tej tragedii zarządził lunch u nas dla bliskich znajomych, więc nie było mowy abym choć na chwile się wymknęła i pojechała do nich na cmentarz, przez co nadal mnie boli fakt, że nie było mnie gdy najbardziej mnie potrzebowali i dlatego teraz chce ich wspierać na każdy kroku. Zwłaszcza jeśli chodzi o te dwa czuwające nad nimi anioły - brunet słysząc moje słowa wziął mnie za rękę lekko ją ściskając 

- Domyślam się jak wy wszyscy musicie się czuć przez tą cholernie trudną sytuacje rodzinną i uwierz mi, że jest mi cholernie przykro, że to wszystko akurat na was spadło, a jednocześnie się cieszę, że teraz jesteście razem wspierając jak możecie… - mimowolnie słysząc słowa bruneta lekko uśmiechnęłam się. Niestety nikt nie odda nam straconych lat, ale teraz za to wspieramy się jak możemy i tylko to się liczy 

- No a tak zmieniając temat to czekam na tego karniaka od ciebie, ale proszę niech to nie będzie nic szalonego, dobrze? - powiedział po chwili Jay na co cicho się zaśmiałam 

- A co? Nie chcesz pobiegać sobie w szpilkach czy na przykład przez tydzień sam sprzątać cały klub? - tym razem to brunet cicho się zaśmiał kręcąc głową

- Jeśli chodzi o te drugie zadanie to choć trochę współczuje Davidowi tego dwutygodniowego ogarniania domu na błysk to ja żadnej pracy się nie boję i nie byłoby to dla mnie problemem gdybym musiał zająć się ogarnianiem klubu za was czy ekipę sprzątającą… Aczkolwiek obawiam się, że ja raczej w szpilkach nie będę zgrabnie się prezentował, więc darowałbym sobie takie rzeczy... - nie powiem wyobrażenie sobie Jaya w szpilkach sprawiło, że od razu parsknęłam śmiechem, a on dołączył do mnie 

- No weź na pewno wyglądałbyś niepowtarzalnie i może trochę seksownie - rzuciłam od razu wymawiając ostatnie słowo nieco nie pewnie. Ciemnooki słysząc moje słowa cicho się zaśmiał kręcąc głową

- Dzięki kochana, ale chyba jednak wolałbym tego nie sprawdzać… Także czekam na coś innego z twojej strony… - powiedział Tariq uśmiechając się do mnie, na co sama lekko uśmiechnęłam się i niech mnie piorun trzaśnie, ale widząc ten jego promienno-uwodzicielski uśmiech oraz błysk w ciemnych oczach lekko przygryzłam wargę mając wielką ochotę powiedzieć mu, że pragnę aby znów mnie pocałował, ale jednak nie mogłam tego zrobić, bo jednak nie wiem czy on by tego chciał i zdecydowanie nie chce wyjść na jaką napaloną idiotkę. 

- To co powiesz na to, że po prostu jak będziemy w Holandii dasz się porwać na małą wycieczkę? Skoro ty mi pokazałeś fajne miejsca w Berlinie to może ja odwdzięczę ci się... - powiedziałam od razu na co Jay przewrócił oczami prychając

- Serio aniołku? Uwierz mi, że i bez karniaka dałbym się tobie porwać, także... Dam ci szansę wymyślić coś zupełnie innego... - brunet zaczynając wymawiać ostatnie zdanie przybliżył się do mnie i jakby niby nic delikatnie dotykając opuszkami palców mojego policzka założył za ucho opadający kosmyk włosów sprawiając, że nie tylko kąciki moich ust szerzej się uniosły, ale i poczułam biegnący przez moje ciało gorący dreszcz

- Dobrze postaram się wymyślić coś innego, oryginalnego i nie szalonego… Taj mi tylko kilka dni, ok, bo muszę się zastanowić… - powoli mówiąc nie odwróciłam wzroku od bruneta, który nieco odsuwając rękę uśmiechając się pokiwał głową

- Jasne. Nie spiesz się kochana, choć wiedz, że czekam z niecierpliwości… - powiedział Jay, a ja słysząc ostatnie słowa mimowolnie cicho się zaśmiałam

- Nie wątpię i domyślam się, że pewnie trochę boisz się tego co mogłabym wymyśleć… - tym razem to on cicho się zaśmiał kręcąc głową

- Uwierz mi, że przeważnie nie jestem strachliwy tylko po prostu jestem ciekawy tego co możesz mi kazać zrobić i tyle… - powiedział po chwili Tariq, na co pokiwałam głową

- No tak. Zapomniałam, że masz naturę dominatora i nie lubisz tracić kontroli… - ciemnooki słysząc moje słowa przekręcił oczami kręcąc przy tym głową

- Uwierz mi, że akurat to nie ma nic z tym wspólnego… Po prostu jako człowiek honoru chce jak najszybciej odbyć pokornie karę i tyle... - rzucił natychmiast Jay na co pokiwałam głową i już chciałam mu odpowiedzieć, ale usłyszałam krótki dźwięk swojej komórki przez co szybko po nią sięgnęłam i widząc, że to wiadomość od Eloya szybko na nią kliknęłam i prawie natychmiast cicho się zaśmiałam widząc jego zdjęcie jak robi Indy paznokcie oraz tekst, że praktycznie ma już ustawiony wach gdy przejdzie na muzyczną emeryturę, a gdy pokazałam to Jayowi ten również zaczął się śmiać

- Nie ma to jak mieć idealny plan na siebie przy emeryturze - zaśmiał się brunet, a ja razem z nim, gdzie od razu odpisałam bratu, że z przyjemnością zapisuje się do jego salonu na najbliższy termin

- No faktycznie. Dobrze, że ma jak to się mówi plan zastępczy na siebie… Klientów już ma, więc raczej nie będzie narzekał na brak roboty - zaśmiałam się od razu, a Jay razem ze mną 

- I to jest najważniejsze kochana… - powiedział brunet, na co uśmiechając się do niego skinęłam głową

- Dobra. Miło się gada, ale będę już szła i nie będę więcej nadużywała twojego czasu - Tariq słysząc moje ostatnie słowa od razu spiorunował mnie wzrokiem 

- Udam, że nie słyszałem twych słów, jasne aniołku? Powiedz tak jeszcze raz a zobaczysz jak mogę wykorzystać wspólny czas, jasne?... Uwierz mi, że z tobą czas tak pędzi, że żałuje, że nie mogę go wydłużyć - słysząc drugie zdanie wypowiadane dominującym tonem poczułam jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz jednocześnie nieco przygryzłam zębami dolną wargę próbując nie wyobrazić sobie co miał na myśli i co mógłby mi zrobić

- Wiesz ja mam tak samo z czasem gdy jesteśmy razem… - szepnęłam po  krótkiej chwili, na co brunet promienno-uwodzicielsko uśmiechnął się do mnie ponownie przybliżył się w moim kierunku ponownie opuszkami palców przejeżdżając po moim policzku

- I nawet nie wiesz jak bardzo się z tego cieszę i... mam nadzieję, że nie będziesz zła za to co teraz zrobię... - szepnął cicho Jay i jeszcze bardziej przysuwając się do mnie delikatnie musnął moje usta swoimi wargami, przez co na początku zamarłam, ale po krótkiej chwili zaczęłam oddawać pocałunek z większą namiętnością czując przy tym jak przez moje ciało przechodzi gorący dreszcz, przez który zamknęłam oczy delektując się tą chwilą. Boże wiem, że nie powinniśmy tego robić, ale jednak naprawdę tego pragnęłam. Gdy tylko poczułam jak ciemnooki odsuwa się ode mnie powoli otworzyłam oczy łapiąc łapczywie powietrze. Nie mogąc się powstrzymać odruchowo lekko się uśmiechając oblizałam nieznacznie wargę jednocześnie patrzyłam się na bruneta, który także uśmiechając się patrzył się mnie próbując złapać oddech

- Heja - nim którekolwiek z nas się odezwało usłyszeliśmy pukanie oraz głos, przez co spojrzałam się w tamtym kierunku i widząc uśmiechającego się do nas Iba, który machał do nas ręką uśmiechnęłam się i kiwając głową opuściłam szybę

- No witam szanownych państwa. Jak widzę zabawa.na kręglach się przeciągnęła… - rzucił od razu szwagier na co starając się zachować spokój rzuciłam mu niewinny uśmiech wzruszając ramionami 

- Cześć Ibo. Po prostu odwiozłem Angel i tak sobie jeszcze rozmawiamy - powiedział Jay, a ja pokiwałam głową potwierdzając jego słowa 

- Jasne rozumiem. Jak coś to zapraszam na herbatę do nas byście może w lepszych i komfortowych warunkach kontynuowali te rozmowy - rzucił z uśmiechem na twarzy szwagier, a ja poczułam jak moje serce zaczęło szybciej bić na samą, że on mógłby zobaczyć nasz pocałunek 

- Wiesz co chyba będę się zbierał do siebie… Czuję, że właśnie nawiedziła mnie wena twórcza, więc to byłaby zbrodnia nie wykorzystać jej… - rzucił brunet, na co spoglądając na niego nieznacznie skinęłam głową

- To faktycznie nie możemy pozwolić tracić ci czasu, bo jak się domyślam wiele osób czeka na kolejny wielki hit Jaya Khana - Tariq słysząc mnie od razu cicho się zaśmiał kręcąc głową 

- Niestety nie wiem czy to będzie kolejny hit, bo nie mi to oceniać, ale zobaczymy... - tym razem to ja cicho się zaśmiałam kręcąc głową 

- Szczerze? Już się nie mogę doczekać tego arcydzieła, bo jestem pewna, że to będzie naprawę wielki hit... A tym czasem jeszcze raz dzięki za podwiezienie i do zobaczenia - nie dodając nic więcej posyłając uśmiech Jayowi powoli wysiadłam z auta ciesząc się, że mam przy sobie torbę z ciuchami 

- A ja życzę owocnej weny stary i do zobaczenia - powiedział Ibo kiwając głową na Tariqa

- Nie ma za co kochana i do zobaczenia - rzucił od razu Jay uśmiechając się do nas, na co jeszcze raz rzucając mu uśmiech zamknęłam drzwi samochodu i machając mu ręką szybko poszłam w stronę domu, gdzie nie umknęło mi to, że Ibo patrząc się na mnie uśmiechał się szeroko 

- Co jest? - spytałam się spoglądając na szwagra, który szybciej wyjmując klucze od domu szybko otworzył drzwi równocześnie ręką dał mi znać abym weszła jako pierwsza, przez co mimowolnie przekręcając oczami weszłam do mieszkania. 

- Nic się nie dzieje… Po prostu jestem szczęśliwy, że tutaj z nami jesteś i, że tak dobrze ci się układa, że po prostu zaczęłaś żyć… - nie powiem słysząc słowa Iba zerkając na niego mimowolnie szeroko uśmiechnęłam się

- Uwierz mi, że ja też… Nie spodziewałam się że tak to się potoczy i niczego  nie zakładałam, ale… naprawdę jestem szczęśliwa… choć nie powiem trochę też tego się boję, a raczej tego, że zaraz coś się wydarzy złego i to wszystko pryśnie… - mówiąc nie odwróciłam wzroku od mężczyzny, który słysząc moje ostatnie słowa od razu ciężko westchnął, po czym przytulił mnie całując w głowę

- Ta… Kto jak to, ale my doskonale wiemy, że życie potrafi dać porządnego kopa, ale... pamiętaj, że masz nas i zawsze możesz liczyć na nasze wsparcie, jasne? A tym człowiekiem, który rzekomo jest waszym ojcem nie martw się, bo skoro do tej pory się nie pojawił ani nic nie zrobił to już raczej nic nie zrobi... - blado uśmiechając się na słowa szwagra mocniej się w jego wtuliłam całując w policzek mając nadzieję, że jego ostatnie słowa okażą się prawdziwe i ojciec naprawdę zostawił nas w spokoju 

- A wy możecie liczyć na mnie, jasne? Zwłaszcza jeśli chodzi o małą i rozmowy damsko-damskie - Ibo słysząc moje słowa nieco odsunął się ode mnie i kładąc swoje ręce na klatce piersiowej westchnął z ulgą 

- I za to będziemy ci dozgonnie wdzięczni kochana... Nie to, że byśmy nie dali z Eloyem rady wytłumaczyć młodej pewnych kobiecych spraw, ale wiesz jednak co rozmowa z kobietą to jednak rozmowa z kobietą, a nie z facetem... Także możesz być pewna, że odezwiemy się do ciebie w odpowiednim momencie - nie mogąc powstrzymuje unoszących się kącików ust skinęłam głową 

- Jasne. Nie ma sprawy. Aczkolwiek wiedz, że naprawdę dobrze sobie poradziliście i radzicie po śmierci Monic oraz Milana... Jesteście cudownymi ojcami i mała ma naprawdę wielkie szczęście, że ma was - tym razem to Ibo uśmiechnął się kiwając głową 

- Dzięki. Wiesz staramy się jak możemy, choć jak wiadomo nie zawsze jest kolorowo, ale mamy dla kogo walczyć i wierzymy, że mimo wszystko oboje czuwają nad nami… - nie marnując ani sekundy ponownie przytuliłam się do niego starając zapanować nad wdzierającą do oczu przezroczystą cieczą. Cholera dlaczego to musiało akurat na nich trafić? Czy naprawdę los uznał, że wyparcie się ojca, pozbawienie rodziny, śmierć ukochanego to za mało jak na mojego brata i musiał mu dołożyć śmierć syna i przyjaciółki? 

- No dobra koniec tych smęntów na dziś… Idę sobie odgrzać jedzenie. Też chcesz? - spoglądając na szwagra pokręciłam głową

- Dzięki, ale nie jestem głodna... Choć z przyjemnością napiję się z tobą herbaty - powiedziałam patrząc się na Iba, który uśmiechając się skinął głową 

- Dobra to w takim razie ja idę się przebrać z tych ciuchów i widzimy się zaraz w kuchni - kiwając głową wzięłam szybko swoją torbę, po czym poszłam do swojego pokoju. Gdy tylko postawiłam na ziemi usłyszałam krótki dźwięk swojej komórki, przez co sięgnęłam po nią i widząc, że to wiadomość od Jaya mimowolnie uśmiechnęłam się 

- Ewidentnie ostatnie razy nam nie wychodzą... Możesz przy kolejnym spotkaniu coś mi zrobić za ten pocałunek, ale musisz wiedzieć, że... Po prostu chciałem to zrobić... I choć powinienem powiedzieć przepraszam to jednak tego nie zrobię. A nawet ci powiem w tajemnicy, że twoje pocałunki są słodsze od słodkości Rose - nie powiem z każdym czytanym słowem kąciki moich ust szerszej uniosły się. No i co ja mam teraz z tym zrobić co? Jak mam o nim zapomnieć jak nie dość, że całuje mnie tam, że aż zabiera mi wdech w piersi to i pisze takie rzeczy. 

- Może i faktycznie te ostatnie razy nam nie wychodzą, ale za to pocałunki nam wychodzą i to bardzo dobrze, bo naprawdę są słodsze niż jakakolwiek słodycz... Tak czy siak wiedz, że ja też tego chciałam. I to bardzo... - nie wiele czasu analizując szybko napisałam odpowiedź i gdy tylko kliknąłem wyślij odłożyłam komórkę na bok kręcąc głową. Kurde to naprawdę wszystko jest szalone. Wiem, że powinnam o nim zapomnieć a przynajmniej blokować wszelkie gorące myśli o nim, ale jednak to jest mega trudne, a takie chwile z pocałunkami nie ułatwiają tego wszystkiego. Biorąc głęboki oddech ponownie pokręciłam głową aby wyrzucić z niej wszelkie myśli o tym mężczyźnie dobrze wiedząc, że muszę jakoś jak najszybciej uporać się z tym zauroczeniem aby nie wyszło z tego coś złego. 

Brak komentarzy: